First week
No i juz zlecial pierwszy tydzien od kiedy przybylem do St. Louis (niby szczesliwi ludzie czasu nie licza). Jutro pierwszy dzien szkoly- zajebisice. Ciekawe jak sobie poradze :D Mam nadzieje, ze wszytsko bedzie ok. Dzisiaj Ian kontunuowal swoj turnament, zremisowali dwa mecze. Zeby wejsc do semi-finals musieli wygrac karne. Niestety nie wygrali. Z drugiej strony troche sie ucieszylem bo nie musielismy czekac kolejnej godziny albo dwoch na nastepny mecz.

3 Comments:
NO siema, to ja lis (ziemniak). Komentarza pisze, zeby nie bylo, ze nikt nie czyta. Bylismy z grzybaczem w bielawie na festiwalu, calkiem spoko, a jutro(tomorrow) sie wybieramy na golo chyba. Tak pisze, zebys nie myslal, ze ludzie, to sie moga tylko w stanach dobrze bawic. No to nara. Mamy nadzieje, ze juz se kamizelke sprawiles, albo chociaz kose; bylibysmy spokojniejsi. no to nara
3:26 AM
cool, cool, cool:) ja dodaje kolejna notke dzis wieczorem:), wiec mozesz wpasc. Lece, bo dzieciak chca zebym grala w karty z nimi i juz slecza nade mna od 30 minut:). See ya!
10:10 AM
Siema Bachuś! U nas tez pada ale przy tym jest bardzo zimno =/! We Wrocławiu oczywiście nie ma co robić =D dlatego idziemy sobie z komarem, bananem i kotem na pizze! Widzisz my zyejmy w smutnym jak pizda mieście, a ty sie tam bawisz zajebiscie! Tesknimy! Buzzziak! =*
5:54 AM
Post a Comment
<< Home