Nigdy nie lubiłem blogów, jednak podczas mojego pobytu w St. Louis to będzie chyba najelpszy sposób komunkacji i opisywania tego co się u mnie dzieje. Tak więc czytajcie i komentujcie, a ja postaram się pisać regularnie. PZdr

Tuesday, August 22, 2006

Let's start...

Siema wszystkim, ktorzy tutaj zagladaja.
Zaczne od podrozy. Z Warszawy do Newark lecialem 9 godzin. Na dodatek mialem miejsce obok starej (jakies 65-70 lat), gluchej diabetyczki. Naszczescie nie byla strasznie upierdliwa i nie smierdziala. Lot jakos zlecial (poscili 2 filmy- "Epoka lodowcowa odwilz" i "Ona to on"). Po wysiadce w Newark pierwsze co zrobilem po odebraniu bagazu i przejsciu przez odprawe celna i wizowa to zakup 2 donatow i duzej kawy w Dunkin' Donuts Coffee za 3,25 $ :D



Musze przyznac, ze byly zajebiste a kawa utrzymala mnie na nogach bo w samolocie nie spalem a jak bylem w Newark to u was byla juz 1 w nocy.

Potem przeszedlem sie po kilku sklepach (jest tam tyle sklepow co w Galeri Dominikanskiej) a nastepnie polecialem do odprawy biletowej AirTrainem (taki fajny podniebny pociag, ktory krazy nad lotniskiem) a pozniej przez bramke do mojego Gate'a 34 gdzie czekalem 1,5 h na samolot do St. Louis. Zapakowalem sie do samolotu no i siedze... a tu po 10 minutach mowia nam, ze nie mozemy odleciec bo koles od wozka, ktory mial nam zapakowac bagaze gdzies zniknal i go szukaja :D No tak, lotnisko duze, wiec koles mogl sie zgubic ;) No i tak czekamy, czekamy, co 10 minut nas przepraszaja za opznienia az tu nagkle po 40 minutach siedzenia i czytania Timesa informja nas, ze koles sie odnalazl i za 10 min wylatujemy0 hurra. No i po prawie godzinnym opoznieniu wylecielismy z Newark do St. Louis. Widok Nowego Yorku i okolic w nocy jest zajebisty. Lot trwal jakies 2 godinki, troche sie przespalem. Po wyladowaniu w St. Louis Lambert Airport zaraz po wysiadce przywitala mnie moja host rodzinka- Ailice, Greg i Ian. Wszyscy uchachani ruszylismy po moj bagaz. No i czekamy, czekamy... tasma sie przewija az tu nagle po jakims czasie drzwiczki (te z ktorych bagaze wysypuja sie na tasme) sie zamykaja... Pomyslalem Qw, zajebali mi bagaz albo celnicy znalezli pirackie oprogramowanie w laptopie i na plytkach i zatrzymali go sobie na pamietke. No ale nic, poszedlem z Gregiem do biura bagazowego, pogadalismy i powiedzieli, ze dostarcza go jutro po poludniu do domu. No ok, co mam robic. No i pojechalismy do chaty. Zwiedzilem dom, zjadlem kolacje (a raczej objad na kolacje) i walnalem sie do wyrka. Spalem do 12 nastepnego dnia. Nie wspomnialem jeszcze, ze Ian, moj host-brother ma swoj zespol i graja w piwnicy (chyba wszystkie dzieciaki w stanach maja swoje wlasne zespoly). Na lunch wybilem do Jersey Mike's Subs, cos takiego jak Subway- przygotowuja kanapki ze wszytskim czego chcesz :D Wiec wziolem wszytsko czego chcialem (lacznie z prazonym bekonem) i udalismy sie na spozycie naszego lunchu do domu. Potem popykalem sobie na PS2, GameCubie (tak, Ian ma wpizdu gier, lacznie z World Of Warcraft, ktorego nie nawidze o czym mu juz powiedzialem) i o 17 pojechalem z nim i Gregiem na trening soccera. Przy okazji poogladalem sobie trening footballu, trening soccera dziewczyn i baseballu. I to wszystko na jednym terenie- maja taki wielkie trawiasty plac na ktorym miesci sie chyba 5-6 boisk i tam wszyscy trenuja (wyglada to lepiej niz pierwszo ligowe stadiony u nas w Polsce). No a pozniej na obiadek do wloskiej restaurant (bo chyba tylko w takich miejscach mozna tutaj dobrze zjesc) no i do chaty. I to by bylo na tyle. Ogolnie jest zajebiscie, narazie moge spac do ktorej chce, ale juz za tydzien zaczynam szkole, wiec bede musial zmienic swoj schedule. Trzymajcie sie, za jakis czas kupie sobie aparat i bede pstrykal foty to chetni zobacza troche wiecej. Pzdr dla wszytskich.

2 Comments:

Anonymous Anonymous said...

Siema! Widze ze ci się podba i jestes zadowolony a to najważniejsze!! Bużka!

1:07 PM

 
Blogger martova said...

helo!? co tam niespanie podczas twojej 9 h podrozy ja podczas mojego travela nie spalam... czekaj policzmy...
wylot mialam 24.07 o 17/18 nie spalam od 10 czyli juz mamy 7/8 godzin potem samolot do frankfurtu -nie spalam przesiadka we frankfurcie -nie spalam frankfurt -sao paulo prawie 12h - nie spalam czylimamy juz prawie dobe teraz prosze dodac jeszcze 11 h czekania w sao paulo gdzie oczywiscie nie spalam i lot do curtiby gdzie nie spalam i wieczor z rodzinka gdzie poszlam spac w koncu kolo polnocy dnia nastepnego czyli 26 /bez snu wciaz/ i obudzilam sie o 8 rano! szalenstwo!!! hehehe...


ciesze sie ze ci sie podoba ja kocham to miejsce gdzie jestem! wlasnie minal dokladnie miesiac!!!
oh! czas mija tu tak szyyyyyybko! ciesze sie ze odwiedzasz moja stronke! :]
komentuj czesto co bym wiedziala ze zyjesz! ja tez bede sie starala :P

i pamietaj jedna rzecz ktora mi powiedzial madry czlowiek //michal na moich zdj na blogu - byly wymieniec //
wykorzystaj ten rok jak najlepiej naucz sie czegos -jak ja chce sie nauczyc perfect portugalskiego i capueiry i moze cos jeszcze wymysle - nie marnuj czasu na robienie Niczego, zyj tak jakby twoje zycie mialo sie nagle skonczyc i zeby nie zalowac ze sie czegos nie zrobilo lub ze sie cos zrobilo jakas zdrowa rownowaga! ;* bejios

9:26 PM

 

Post a Comment

<< Home