Nigdy nie lubiłem blogów, jednak podczas mojego pobytu w St. Louis to będzie chyba najelpszy sposób komunkacji i opisywania tego co się u mnie dzieje. Tak więc czytajcie i komentujcie, a ja postaram się pisać regularnie. PZdr

Sunday, August 27, 2006

Z kilku dni...

Siema, te note czytajcie od konca, bo sa to zapiski z kilku dni od najnowszego do najstarszego.

10:30, 26/08/2006


No co? Wstalem o 5:30, padalo. Ale i tak pojechalismy na boisko (40 minut jazdy samochodem). Powiedzieli, ze mecz przekladaja na 9. Wrocilismy do domu i polozylem sie spac. Nie wstalem drugo raz i nie pojechalem na 9, ale i tak sie okazalo, ze mecz znowu
przelozyli (tym razem na 11) i w polowie drogi moja rodzinka zawrocila. Z 11 przelozyli go na popoludnie :/ No i powstal problem, bo Ailice (moja host mama) zarezerwowala restauracje na 13, bo Greg (moj host dad) ma dzisiaj urodziny. No i jeszczenie wiadomo jak to rozwiaza. Dalej u nas pada, ale i tak jest goroco.

21:30, 25/08/2006

Dzisiaj posmakowalem prawdziwego amerkyanskiego zarcia, czyli hamburgera z wielkim, grubym kotletem upieczonym na grillu :D No i musze przyznac, ze byl calkiem niezly (a raczej byly, bo zjdalem dwa). A jutro pobudka o 5:30 i lecimy na drugi mecz z turnamentu Iana.

19:00, 25/08/2006

Wlasnie wrocilem z meczu Iana. Na boisko jechalismy jakies 40 min. Sport w USA traktuja bardzo powaznie i wywalaja na niego nizla kase. Wiec dzieciaki pokroju Iana maja do dyspozycji sliczne trawiaste boiska (trawa lepsza niz na najlepszych stadionach w Polsce), trenerow, prof. sedziow. Wczoraj bylem na polu treningowym, gdze mozna spotkac dzieci w wieku 4 lat kopiace pilke pod okiem trenera. Nice. Aaa, kupilem litrowy kubek Coli (taki jaki mozna sobie kupic w Heliosie), no i co? Polowa kubka to lod, reszta to Cola. Dzieki temu po wypiciu kilku lykow i odstawieniu kubka na 2 min mialem w nim praktycznie tylkowode :/ Lipa, ale tutaj robia tak wszedzie.

25/08/2006

Dzisiaj mialem pracowity dzien, poniewaz o 9 mialem umowione spotkanie w Webster High, wiec
pobudka byla o 8 (wczesnie). No i udalem z z Mr. F do mojej przyszlej budy, gdzie pogadalismy
z dyrektorem, wybralem przedmioty (matma, fizyka, angielski, niemiecki, historia stanow,
PE, literatura amerykanska). Pozwiedzalem szkole, zalozylem konto "lunchowe", ktore dziala w
systemie pre-paid. Czyli wplacam kase a pozniej moge kupowac za pomoca karty, do poki nie
wyczerpia mi sie srodki. Aaa dostalem wlasna szafke (numer 3700), ktora bylo zajebiscie trudno znalezc
ale jakos sobie poradzilismy. W Stanach nie maja innego planu lekcji na kazdy dzien. Codziennie
mam taki sam uklad siedmiu lekcji- zaczynam o 7:55. Zdziwilo mnie nastawienie ludzi w szkole.
W moim LO VII sekretarka to smutna zdzira, podobnie jest z reszta personelu (nie mowie o
nauczycielach), a tutaj wszysyc sa usmiechnieci i tylko pytaja sie co jeszcze moga dla mnie zrobic- nice.

Poznalem tez dyrektora Webster Groves Recreation Center (sale do kosza, lodowisko, korty, boisko do soccera, footballu, bieznia, aquapark i wiele inncyh rzeczy), ktory mnie po nim oprowadzil i zalozyl konto dzieki ktoremu moge z tego wszystkiego korzystac za darmo :D Wiec jest luz. Z kazdym dniem coraz
bardziej mi sie tu podoba.

24/08/2006

Wczoraj nie udalo mi sie zalatwic szkoly, ale zalozylem konto w Bank of Amrica, wiec to byla polowa sukcesu. Potem pojechalem z Mr. Rickiem Favaloro na lunch, nastepnie do domu i na trening Iana.

1 Comments:

Blogger Iga said...

ni-how czyli elo elo ;]
noo nono ale masz tam tempo zycia! jakies mecze, obiadki, wyjscia. ja tez sobie wakacjuje ale od pon szkola wiec sie pewnie zacznie dziac ...
jakich masz wymiencow, z jakich krajow itd. bo ja nie mam nikogo z ameryki poludniowej ;(
pisz tak dalej[zwlaszcza z tymi typowo polskimi przerywnikami] lektura baardzo przyjemna!

3maj sie!

3:20 AM

 

Post a Comment

<< Home