Nigdy nie lubiłem blogów, jednak podczas mojego pobytu w St. Louis to będzie chyba najelpszy sposób komunkacji i opisywania tego co się u mnie dzieje. Tak więc czytajcie i komentujcie, a ja postaram się pisać regularnie. PZdr

Monday, January 08, 2007

...:::...

Miesiac. Prwie miesiac nie pisalem. No tak, przeskoczylem czas swiat i New Year.

Swieta mialem rozciagniete na kilka dni z powodu calkiem sporej rodziny. Musze przynac, ze bylo swietnie. Oczywiscie nie tak jak w Polsce, ale i tak spedzilem je w przyjemnej atmosferze.

W tygodniu odwiedzilem z kumplami St. Louis City Musem. Wszystko wykonane jest z "odpadow". Swietna sprawa, mnostwo ciasnych korytarzy, tuneli, etc. I nikt nie mowi ci co masz robic, wiec naprawde mozna sie zgubic (tunele pod muzeum maja od kilku do kilkadziesieciu metrow dlugosci).

Mark dostal w oko z bb guna :D Porownajcie jego zrenice.

W New Years Eve robilem calkiem sporo rzeczy, o ktorych nie bede tutaj pisal ;) Powiem tylko, ze skonczylem na niezlej imprezie.

Poprzedni tydzien byl udany. Same powtorki w budzie. Zmienilem plan. Koncze WebDesign oraz PE (kursy I-semestralne) i na ich miejsce wrzucam US Government oraz Health. Niestety musze uzyskac kredyt z Fine Arts, wiec musialem zamienic moja ulubiona klase, Power Tech, na... gitare.

W sobote mialem ciekawa historie. Naspialem to zaraz po powrocie do domu ale nie opublikowalem: Wlasnie wrocilem do domu- 01:oo . O 23 zorientowalem sie, ze nie mam klucza. Ale przypomnialem sobie o 2ch zapasowych ukrytych za domem ;) Wiec sie tym zbytnio nie przejalem. Okazalo sie, ze Paul zamknal drzwi na dwa zamki, a oba klucze byly jednakowe (po co chowac dwa jednakowe klucze?!). No i zaczalem sie martwic. Podczas gdy walczylem z zamkiem z tylu domu do okna podszedl Bayle (nasz pies). I na moje szczescie zaczal szczekac :D Po kilku minutach przestal i pomyslalem, ze jestem screwed bo nikt sie nie obudzil. Wpadlem na pomysl zeby zadzwonic do kumpla, ktory mnie podrzucil do domu i poproscic go zeby mnie przenocowal, ale co? Telefon padl mi o 22. Bratalem sie z mysla, ze noc spedze w garazu :D bo drzwi do niego sa zawsze otwarte. I nagle uslyszalem, ze ktos otworzyl frontowe drzwi. Podbieglem do przodu- Brenda. Powinienem byc bardziej ostrozny bo prawie dostala zawalu jak wybieglem zza domu :/ Myslala, ze Bayle musi udac sie na krotkie posiedzenie w toalecie. Glupio sie czulem :/ No ale przynajmniej teraz nie siedze w zimnym garazu ;)

Nastepnego dnia ponownie sprobowalem otworzyc te cholerne drzwi. Okazalo sie, ze klucze nie sa indentyczne, a nie moglem otworzyc drzwi bo zamek byl troche zardzewialy. WD40 dobrze na nie podzialalo.

Od dzisiaj mam Finals [pisalem historie]. Jutro Web Design i Power Tech, w srode American Lit. oraz PE, a na zakonczenie ESL i Pre Calc. No i piatek jest wolny :D

A w sobote... lece na Floryde :) Do pieknego miejsca- Marco Island na poludniu polwyspu, od strony Zatoki Meksykanskiej.


Pzdr!

0 Comments:

Post a Comment

<< Home